[VIDEO] TOGI BEZ SUMIENIA: Pani Adwokat z Przemyśla wspiera porwanie 2 dzieci wbrew prawomocnemu wyrokowi Sądu Okręgowego w Przemyślu! Czy całość odbywa się dla pieniędzy?!
To w tym domu, we wsi Ostrów w gminie Radymno, przetrzymywana jest 2 dzieci. Nie chodzą do szkoły, odcięte są od równieśników a przede wszystkim od matki będącej w 8 miesiącu ciąż!. Całość wspiera znana adwokat z Przemyśla!
Prezentujemy krótszą wersję naszego reportażu sprzed domu, gdzie przetrzymywane są dzieci. Jutro opublikujemy pełne nagranie, w którym podamy imię i nazwisko znanej adwokat z Przemyśla zaangażowanej w to nieludzkie porwanie.
Wczoraj opubliowaliśmy pierwszy z reportaży ukazujący koszmar oczekującej na poród, będącej w 8 miesiący ciąży Dominiki Baran. Kobieta od 2 tygodni nie śpi przeżywając koszmar porwania jej 2 dzieci w wieku 7 i 9 lat. Przez byłego męża Jacka B.
Podłość tej sytuacji polega na zaplanowanym działaniu, w porozumieniu z jedną z bardzo znanych adwokat z Przemyśla. Nasi dziennikarze śledczy ustalili, że otrzymała ona honorarium od byłego męża Dominiki Baran, Jacka B. Choć w rozmowie, którą mamy nagraną, pani mecenas poddała tę sprawę w wątpliwość.
- Uzyskaliśmy dowód, że Jacek B. zdazył już wyciągnąć swoją chciwą łapę po 500+. Popełniając przestępstwo porwania WBREW PRAWOMOCNEMU WYROKOWI Sądu Okręgowego w Przemyślu, chce jeszcze na krzywdzie własnych dzieci zarobić - alarmuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net oraz naszej stacji Telewizja.Patriot24.net
O ile jednak mściwy ojciec może mieć chore i nienawistne pomysły, to przestrzegać prawa i etyki powinna jego adwokat. Ale tak się nie dzieje.
W dniu jutrzejszym upublicznimy całość materiału dowodowego wraz nagraniami potwierdzającymi podłość zachowania się w tej koszmarnej sytuacji, znanej pani mecenas z Przemyśla. Która za nic ma wiarygodną i szczerą propozycję zrozpaczonej Dominiki Baran dotyczącą porozumienia się. Wraz z propozycją bardzo dużego poszerzenia kontaktów dzieci z ojcem.
Jej pełna deklaracja i gotowość do natychmiastowego kompromisu dostępna jest w wywiadzie udzielonym naszej telewizji pod linkiem:
- Pani adwokat mając w ręku prawomocny wyrok Sądu Okręgowego w Przemyślu powinna natychmiast kazać swojemu kilentowi zwrócić dzieci matce. A dopiero potem ewentualnie toczyć przed sądem inne spory. To samo przyznał w rozmowie z nami wczoraj ojciec pani mecenas, również znany adwokat w Przemyślu - przekazuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net
- Jacek B. postanowił na porwaniu swoich dzieci zarobić. Pieniądze zainkasowała również pani mecenas. A ja się pytam, czy znakomicie wykształcoma, robiąca karierę w Przemyślu znana adwokat weźmie na siebie odpowiedzialność jeśli pani Dominika Baran z tych nerwów i stresów poroni? - pyta Robert Rewiński.
- Czy weźmie na swoje sumienie ewentualną śmierć dziecka i możliwą w takich przypadkach śmierć matki, jeśli np. oderwie się łożysko? - pyta Redaktor Naczleny Patriot24.net.
Kończy się obróbka techniczna naszych dowodów potwierdzających współdziałanie pani adwokat z Jackiem B. przy tym brudnym porwaniu. Całość upublicznimy w piątek rano. Poinformujemy też o przybliżonym terminie konferencji prasowej Krzysztofa Rutkowskiego w Przemyślu na ten temat bo o pomoc w przywróceniu praworządności poprosiła go zrozpaczona matka.
- Trzy razy prosiłam już o pomoc w odzwyskanu dzieci policję. Dałam im prawomocny wyrok. Byli tam na wsi, ale powiedzieli że nic nie mogą zrobić. A ostatnio widziałam. że Krzysztof Rutkowski zgodnie z prawem dzieci potrafi odzyskiwać - mówi Dominika Baran.
Wciąż mamy nadzieję na pozytywne rozwiązanie tego koszmaru. Oraz na wywiad z panią mecenas, o który wczoraj się zwróciliśmy by mogła odnieść się do stawianych przez nas tez.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?